piątek, 8 marca 2013

Rozdział 2



Weszły na lotnisko. Pozostało im 40 minut do odprawy. Jessica poszła do łazienki. Stanęła przed lustrem. Czasem zastanawiała się po co w ogóle to robi. Może ma nadzieje, że zobaczy tam kogoś innego? Niestety, marzenie się nie spełniło. Znów zobaczyła średniego wzrostu dziewczynę, z wiecznie nieukładającymi się czarnymi włosami o brązowych oczach. Może w towarzystwie przyjaciółek była rozgadaną, zwariowaną nastolatką, ale w głębi duszy było w niej trochę nieśmiałości.  Sam, Ell i Gry nawet nie zdawały sobie sprawy jak bardzo denerwuje się przed tym kiedy musi coś ważnego załatwić, przed egzaminami, albo co najgorsze przedstawieniami . Lubiła tak czasem postać przed lustrem i pomyśleć jak by to było gdyby była inną osobą. Kochała rysować. Robiła to z wielką pasją. Jej rysunki zawsze przedstawiały to co w danym momencie czuła. Uwielbiała także czytać. Zatapiała się w książkach i czuła jakby była w tamtym świecie.
Zakończyła rozmyślanie. Ułożyła sobie szybko włosy i wróciła do przyjaciółek.
S- So ty tam tak długo robiłaś? Spotkałaś księcia Williama po drodze?
J- Hehe, bardzo śmieszne.
W tej chwili zadzwonił do niej telefon. To Daniel – jej chłopak.
D- Cześć skarbie. Jesteście już na lotnisku?
J- No pewnie. Za 10 minut mamy odprawę.
D- Tylko nie zapomnij o mnie jak już tam będziesz…
J- A czemu miałabym zapomnieć?
D- No.. bo wiesz to Hawaje. Pewnie będzie tam dużo ładnych chłopaków.
J- Ale ja Ciebie kocham, pamiętasz?
D- No pewnie, że pamiętam.. i ja Ciebie też… Jess będę już kończyć.
J- Paaa, będę tęsknić.
D- Ja też.
Nie wyobrażała sobie jak przeżyje te dwa miesiące bez niego. No ale to miały być ich wakacje życia. Planowały tę podróż od lat, a teraz kiedy to marzenie ma się spełnić ona wymięka, bo będzie tęsknić za chłopakiem? … Jest z Danielem od roku i nie wyobraża sobie życia bez niego.
Jess, Sam, Elaine i Grace poszły do odprawy. W pewnym momencie na Ell wpadł jakiś chłopak.
E- Co robisz, idioto?! – krzyknęła obrażona
Ch.1 - No przepraszam! Nie zauważyłem cię, pani wybuchowa!
E- Pff.. i kto to mówi, panie niewidomy.
Ch.2 – Louis, chodź bo się spóźnimy.
S- No właśnie Ell, my też musimy iść.
E- Phi, co on sobie myśli… że jest taki najmądrzejszy, idiota… o nie! Patrzcie, oni też lecą na Hawaje! – wskazała na 5-u chłopaków stojących kilka metrów za nimi
G- No i co z tego? Pewnie i tak nigdy więcej ich nie spotkamy… Ell Hawaje nie są takie małe.
No i po odprawie. Przyjaciółki wsiadły do samolotu. 

~ Ariel

2 komentarze:

  1. Superrr ;***
    Macie świetnego bloga, a to opowiadanie zapowiada się superrr :D
    Pozdrawiam;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo <3 wydaje mi się, ze to będzie naprawdę dobre. Tylko może piszcie trochę dłuższe opowiadania to lepiej się takie czyta :) Nwm to moje zdanie. Zapraszam do mnie: http://marzenienastolatek1d.blogspot.com.es/ :)

    OdpowiedzUsuń